Na antenie

POPOŁUDNIK PON. CZW. PT.

Proponujemy ciekawą książkę. W czwartki i piątki można usłyszeć przepisy na różne potrawy w audycji "Jadłodajnia", audycję "Prosto z lasu", Kwadrans z Ministrem Rolnictwa, Radiową Kronikę Województwa Podlaskiego i przegląd Echa Katolickiego. Zaprasza Ewa Pasternak.
zobacz wszystkie

ECHO-lokacja

Żniwa na przekór pogodzie

2010-08-11 10:48:56
W całym kraju żniwa powoli dobiegają końca. W tym roku pogoda nie oszczędzała rolników. Najpierw pojawiły się powodzie, a następnie susze. Wszystko to sprawiło, że plony są dużo mniejsze. Aura wpłynęła też negatywnie na jakość zboża.

Zbiory zbóż podstawowych oraz mieszanek zbożowych mogą wynieść w tym roku od 25 do 26 mln ton, co oznacza spadek o 7-10% w ujęciu rocznym - szacuje Główny Urząd Statystyczny. Natomiast zbiory rzepaku i rzepaku GUS ocenił na około 2,2 mln ton, czyli o 11% mniej od ubiegłorocznych zbiorów.

Ozime gorzej, jare lepiej
Pogoda nie rozpieszczała rolników zamieszkujących tereny gminy Międzyrzec Podlaski. Najpierw zboża były narażone na niskie temperatury, potem wiosenne podtopienia, które wypłukały nawozy, a w końcu susze. - Zboża ozime bardzo źle przezimowały. Szczególnie te, które były już rozwinięte. Na niezamarzniętą ziemię spadła duża ilość śniegu i spowodowała, że masę zieloną zaatakowała pleśń. W związku z tym oziminy są bardzo rzadkie, a plon niski - tłumaczy Roman Michaluk, wójt gminy Międzyrzec Podlaski. Mokra wiosna spowodowała natomiast, że na niskich terenach stała woda, a to przyczyniło się do wymoknięcia zboża.
Rolnicy nie mogą liczyć także na duże zbiory zbóż jarych, jak owies czy jęczmień. Międzyrzecka gmina obfituje bowiem w tereny o słabych glebach: przepuszczalnych i piaszczystych. - Duża ilość wody na wiosnę sprawiła, że gospodarze późno posiali zboże jare. Na początku czerwca temperatura była bardzo wysoka i wtedy doszło do przypalenia zbóż - wyjaśnia wójt Michaluk. W związku z tym plony wypadły słabo, gdyż ziarno nie zdążyło narosnąć.
Właściciele gospodarstw z Siennicy (powiat miński) nie mogą za to narzekać na zbiory zbóż jarych. - Z kimkolwiek rozmawiam, słyszę, że jare pięknie sypało - zapewnia Grzegorz Zieliński, wójt i właściciel kilkuhektarowego gospodarstwa. Częściowo powymarzały jednak pszenżyto i żyto. - Ostra zima zrobiła swoje. Niektórzy przeorywali, a później siali jare. To już jednak nie dało takiego efektu. Generalnie, jeśli ktoś siał w terminie agrotechnicznym, osiągnął dość wysokie plony - mówi wójt.
Niektórzy z rolników zamieszkujących gminę Siemień (powiat parczewski) tegoroczne zbiory mają o połowę niższe niż w ubiegłym roku. - Właściciele gospodarstw nie kryją niezadowolenia. Plony są bardzo słabe - przyznaje wójt Stanisław Dawidek. Oprócz aury rolnicy mogą również narzekać na jakość gleb. - 40% gruntów ornych to V, VI klasa - dodaje S. Dawidek. Ilość zebranego żyta, które najczęściej uprawiają miejscowi rolnicy, nie usatysfakcjonowała w tym roku nikogo. Pomimo nie najlepszych zbiorów wójt gminy Siemień, na terenie której znajduje się około 1200 gospodarstw powyżej 1 ha, zaplanował zbiórkę dla powodzian. - Chcemy dostarczyć trochę zboża do Wilkowa. Mamy przygotowany samochód, który pomieści 24 tony - zdradza S. Dawidek. Podobną akcję przygotowuje wójt Zbuczyna. - Urodziło się, to trzeba się tym podzielić - mówi Roman Prochenka.

Magazynują i czekają, aż podrożeje
Słabe plony odczuli na własnej skórze również właściciele elewatorów i młynów. - Na razie docierają do nas małe ilości zbóż, gdyż rolnicy je magazynują i czekają, aż podrożeje - mówi Dariusz Nowosad z Zakładu Młynarskiego „Wibar” z Włodawy. - Ogólnie jakość jest dużo słabsza niż w zeszłym roku, ponieważ zboże zostało w dużej mierze zasuszone - dodaje. W związku z tym cena wzrosła o 30%, wobec spadku plonów o 30-40%. Na jakość tegorocznych zbiorów narzeka również Bernard Górski, właściciel Młyna Zbożowego „Bracia Górscy” w Repkach. - To, co jest oferowane, nie spełnia wymagań jakościowych, czyli 12% białka w ziarnie pszenicy konsumpcyjnej - tłumaczy. W tym roku za tonę pszenicy „Bracia Górscy” płacą 650 zł, a za żyto 400 zł. Rok temu było to odpowiednio 460 zł i 300 zł. - W ubiegłym roku cały skup w wysokości około 2 tys. ton odbył się w ciągu jednego tygodnia. Myślę, że w tym będzie to miesiąc, może dłużej. Dostawy są cały czas, ale nie tak intensywne jak w ubiegłym roku - przyznaje B. Górski.
Na terenie gminy Siennica nie funkcjonuje żaden punkt skupu. Rolnicy wiozą więc swoje zboże na rynek do pobliskiej Kołbieli oraz Pilawy. - Ale i tak sprzedają śladowe ilości. Większość zboża zostaje w gospodarstwach. Przeznaczają je na pasze. Tym bardziej, że zaczyna drożeć - mówi wójt G. Zieliński.
Ze zboża zebranego przez rolników z Siemienia korzysta tamtejsze gospodarstwo rybackie. Ale w większości to jedni rolnicy zaopatrują w zboże drugich. - Ci, którzy mają mniejszą hodowlę, kupują zboże od tych „większych” - tłumaczy wójt Dawidek.

Mniej ziemniaków, kukurydza na paszę
Krajobraz wsi zmienia się z roku na rok. W miejsce jednych upraw pojawiają się inne, które są bardziej opłacalne. - Jakieś 10, 15 lat temu mieliśmy duże areały ziemniaków - przypomina sobie wójt Siennicy. - Jeśli dziś znajdzie pani hektar kartofla, to będzie wszystko - dodaje G. Zieliński. Rolnicy z Siennicy nastawieni są na produkcję mleka i temu podporządkowują swoje uprawy. - Z ziemniakami to była huśtawka. Żeby uzyskać wysokie plony, trzeba było wydać spore pieniądze na pielęgnację i opryski, bo przecież tylko zdrowy ziemniak nadaje się do sprzedania. Ale był on mało przewidywalny w kwestii cen. Cena mleka jest bardziej stabilna - tłumaczy wójt. Oprócz produkcji mleka gospodarze z Siennicy nastawiają się także na uprawę kukurydzy, którą pożytkują głównie jako paszę dla zwierząt.
Państwo Cudni, właściciele dwudziestokilkuhektarowego gospodarstwa w Wisznicach (powiat bialski) także nastawieni są na produkcję mleka, a uprawiane zboże oraz kukurydzę przeznaczają na paszę dla zwierząt. - Rodzice przygotowują również sianokiszonkę, która jest rodzajem kiszonki powstałej z roślin podsuszonych o zawartości 40-60% suchej masy, przechowywanej w dużych belach, aby była odpowiednio wilgotna - mówi Mariusz Cudny, który pomagał przy tegorocznych żniwach.
Rolnicy z Siemienia najczęściej uprawiają mieszanki zbożowe, a więc owies z jęczmieniem, z pszenicą jarą i pszenżyto. - W większości zostawiają ziarno na potrzeby własne - przyznaje S. Dawidek.

Rzepak dla odważnych

Opłacalna jest za to w tym roku uprawa rzepaku. W Polsce zakłady olejowe skupują jego nasiona po dość wysokich cenach. Nie trzeba o tym przekonywać Arkadiusza Drabki, producenta rzepaku z Plebaniej Woli (powiat parczewski). - Na naszym terenie, gdzie nie wschodzą rośliny okopowe, nie ma koniunktury na ziemniaka. Musiała wejść jakaś roślina, która byłaby strukturotwórcza. A rzepak taką jest - tłumaczy A. Drabko, który uprawia go na 100 ha swojego gospodarstwa. Choć, jak przyznaje, rzepak to kosztowna uprawa, dobre odmiany sypią w granicach 3,5-4 ton. - Bardzo szybko wschodzi i do tej pory szybko schodzi z magazynów - zachwala plantator z Plebaniej Woli. Rzepak jest chętnie kupowany przez zakłady i punkty skupowe, których powstaje coraz więcej. Wśród nich są zakłady tłuszczowe w Bodaczowie czy firma „Mosso” spod Warszawy. - Współpracujemy z producentami nasion, więc wyselekcjonowujemy takie odmiany, które na tym terenie najlepiej wychodzą, i dzięki temu ten rzepak w miarę dobrze plonuje. Przekłada się to na efekt ekonomiczny. A tegoroczne ceny rekompensują koszty uprawy - tłumaczy A. Drabko.
Już od ośmiu lat w gospodarstwie w Plebaniej Woli organizowane są Dni Rzepaku, na które przygotowywane są odmiany pokazowe. Podczas rzepakowego święta rolnicy mają okazję spotkać się właścicielami zakładów tłuszczowych. W tym roku, pod koniec czerwca, do Plebaniej Woli przyjechało ponad 200 osób. - Staram się propagować rzepak. Jak się człowiek nauczy jego uprawy, przekonuje się, że to naprawdę wdzięczna roślina - podsumowuje A. Drabko, który należy do Ogólnopolskiego Związku Producentów Rzepaku z siedzibą w Warszawie. Gospodarz z Plebaniej Woli uprawia jeszcze pszenicę, kukurydzę, ma też plantację wierzby energetycznej. - Ale jej uprawę uważam jednak za porażkę. Wycofano bowiem dopłatę energetyczną, a bez tego wierzba stała się nieopłacalna. Zbiorę ten jeden plon i będę likwidował - przyznaje.
O tym, że szansą dla rolników jest nastawienie gospodarstwa na jednokierunkowość, a co za tym idzie - przebranżowienie, przekonany jest również Mariusz Cudny. - Kiedyś wszyscy mieli kilka świnek, kilka krówek i konia, bo wypadało mieć. Teraz rolnicy zrozumieli, że aby się utrzymać, trzeba konkurować z innymi gospodarstwami czy też być opłacalnym dla odbiorców - stwierdza. - A wielu rolników robi wciąż ten błąd, że zamiast skupić się na jednym produkcie, jednocześnie sieją zboże i trzymają krówki - podsumowuje.

Kinga Ochnio
Echo Katolickie 32/2010



Wysoka cena oznacza mniej zbóż

Anna Olędzka,
Mazowiecki Ośrodek Doradztwa Rolniczego
w Siedlcach

Czy rolnicy z naszego regionu mogą być zadowoleni z tegorocznych zbiorów?

Niestety o zadowoleniu nie ma mowy. Już widać że plony będą dużo niższe, w niektórych rejonach, w stosunku do ubiegłego roku, nawet o połowę. Taki właśnie obraz wyłania się z rozmów z rolnikami. Słabe zbiory spowodowane są dużymi mrozami, w okresie wiosny -podtopieniami. W okresie żniw natomiast nastąpiło częściowe wybicie zbóż przez grad. Do tego w międzyczasie doszły susze. To spowodowało, że zboża nie jest za dużo.

Na co najczęściej narzekają rolnicy?

Na niską cenę skupu zbóż. Jednak ta cena powoli wzrasta. Niestety, jeżeli plony są niższe o połowę, to cena jest automatycznie niezadowalająca. Gdyby cena pozostała na obecnym poziomie, a do tego plony byłyby porównywalne z ubiegłorocznymi, to rolnicy mogliby być usatysfakcjonowani. Ale tak to już jest, że jeśli kwota jest wysoka, to znak, że w danym roku
zebrano mniej zboża. Już obecnie ceny zbóż są wyższe od 20 do 30% w
porównaniu do tych przed zbiorami. Ale z powodu mniejszej ilości plonów rolnicy nie mogą liczyć na większe zyski.

Jak w naszym regionie kształtują się ceny zbóż?
Pszenica dochodzi do 600 zł za tonę, podobnie jęczmień. Podrożały też zboża jare: pszenżyto do 500 zł, owies - 400 zł, ale lada chwila pójdzie do góry. Mieszanki zbóż kosztują 580 zł za tonę. Takie ceny wystąpiły w poprzednim tygodniu na targowisku w Siedlcach.

W wielu regionach kraju rolnicy narzekają na to, że koszty produkcji przewyższają ceny zbóż? Czy tak jest na naszym terenie?
Tak. Dlatego że ceny środków do produkcji były bardzo wysokie. Szczególnie na wiosnę, kiedy rolnicy zasiewają pola. A wiadomo, że jak rolnik chciał uzyskać dobry plon, potrzebował nawozów. Jednak na wysokość plonów i tak największy wpływ miały czynniki pogodowe. Rolnik ponosił więc koszty, nie wiedząc, jakie będą plony. A przecież po to
inwestował, żeby mieć wyższe zbiory. Gdy rolnicy przestali kupować nawozy z powodu wysokich cen, poszły one w dół. Rynek musiał zareagować, bo nie było nabywców. Na razie niestety nie spadają ceny środków ochrony roślin.

Czy producenci zbóż chętnie zrzeszają się w grupy producenckie?
Niestety niechętnie. Producenci zbóż mają jedne z niższych dochodów ze swojej produkcji. Wśród rolników o małej powierzchni gospodarstw brak jest też świadomości o korzyściach wynikających z zrzeszania się w grupy. Z tego wynika niechęć do „łączenia” się małych gospodarzy na naszym terenie. Ci, którzy mają większe areały, na przykład 80 czy 100 ha, sami sobie radzą na rynku. Szybciej w grupy zrzeszają się producenci żywca czy pieczarek. Natomiast producenci zbóż nie bardzo. Ale jak nie ma plonu, to nawet grupa producencka nie pomoże.

Co się najbardziej opłaca uprawiać na naszym terenie?

Wszystko zależy od gospodarstwa, od jego zasobów, tj. jakości gleby, stosowanej technologii, posiadanych maszyn, urządzeń i budynków. Myślę, że najbardziej opłaca się uprawiać wczesne warzywa o krótkim okresie wegetacji, jak np. sałata czy rzodkiewka. Ale i tak najlepiej wyjdzie na tym handlowiec, który kupi je od rolnika za małą cenę, a sprzeda za wysoką. Przykładowo zapłaci rolnikowi za marchewkę 50 gr za kilogram, a sprzeda po 2,50 zł.
Rolnik, zaczynając coś uprawiać, musi być dziś przygotowany na to, że niestety szybko nie zarobi. Na początku musi ponieść duże nakłady, inwestycje w gospodarstwie, aby nastawić się na jakąś konkretną uprawę. A i to nie daje pewności. Bo to, że coś udało się sąsiadowi, nie znaczy, że powiedzie się i jemu. Dużo zależy od wiedzy rolnika i zasobności gospodarstwa, ale też od szczęścia. Ostatnio rolnicy nastawili się na pieczarki. Ale z tym wiążą się duże nakłady, bo trzeba postawić pieczarkarnię, nauczyć się tej produkcji. A może być też tak, że jak wszyscy wybiorą jeden kierunek, wtedy tego produktu jest dużo na rynku i cena spada. W ubiegłym roku np. zadowalająca dla producenta była cena cebuli. Było jej mniej na rynku i dlatego jej uprawa okazała się opłacalna. Ale jeżeli wszyscy wezmą się za uprawę cebuli, już nie będzie z niej dużych zysków.

Konferencje Kół Naukowych UPH

17 maja i 20 maja Koła Naukowe na Wydziale Nauk Ścisłych UPH organizują dwie interesujące konferencje więcej

V ogólnopolska Konferencja interdyscyplinarna WZI

20 maja Koło Naukowe Programistów GEEK wraz z Kołem Naukowym Studentów Matematyki GRAF przy UPH w Siedlcach organizują konferencję
zobacz wszystkie