Zapraszamy na Radiowe Niedziele
- 2010-08-23 14:43:04
W najbliższą niedzielę 29 sierpnia w ramach Radiowej Niedzieli odwiedzimy parafie: Najświętszego Serca Pana Jezusa w Wojcieszkowie, Św. Jana Chrzciciela w Górznie i Nawiedzenia NMP w Woli Gułowskiej
Wojcieszków, Parafia Najświętszego Serca Pana JezusaProboszcz: Ks. Sylwester Frąc.
Wikariusz: Ks. Mariusz Grzegrzółka.
Pierwotny kościół uposażył w 1437 r. Klemens Bielański, następny drewniany wybudował w 1769 r. Michał Suchodolski, właściciel Wojcieszkowa. Obecny kościół parafialny murowany, wybudowany w latach 1898-1899, staraniem ks. Tadeusza Leszczyńskiego, konsekrowany w 1900 r. przez Bpa Franciszka Jaczewskiego. Styl pseudoromańsko-pseudogotycki.
Górzno, Parafia Św. Jana ChrzcicielaProboszcz: Ks. Eugeniusz Rola.
Wikariusz: ks. Wojciech Sobieszek.
Górzno należy do najstarszych miejscowości nie tylko w okolicach Garwolina, ale w ogóle na prawobrzeżnym Mazowszu. We wczesnym średniowieczu znajdowało się tutaj obronne grodzisko, później zaś wybudowano warowny zamek, który był rezydencją biskupów płockich, było bowiem w średniowieczu Górzno częścią dóbr biskupich.
Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą ze średniowiecza, kiedy to przebiegał tędy historyczny szlak handlowy z Czerska - stolicy Mazowsza do Kijowa i nad Morze Czarne. Podobnie stara jak Górzno jest tutejsza parafia. Parafię erygowano tu ponoć już w 1381 roku na mocy przywileju nadanego przez biskupa Floriana zakonowi bożogrobców miechowskich.
Kościół nosił wezwanie św. Krzyża. Pisemne wzmianki o Górznie są jeszcze starsze. Wiadomo np. ze w 1357 roku zmarł tu „przed wschodem słońca” biskup płocki Klemens. Według innych źródeł parafia w Górznie powstała znacznie później, bo w 1485 roku, a ufundowali ją małżonkowie Kośmierowscy. Podania różnią się także jeśli chodzi o właścicieli zamku w Górznie. Nie ma natomiast wątpliwości, że już w XIV wieku znajdował się tu obronny dwór. Został on zniszczony z nieznanych przyczyn, a następnie ponownie wzniesiony, otoczony fosą, której pozostałości można oglądać na tzw. „Szwedowej Górce”.
Bardziej pewne informacje posiadamy o późniejszych właścicielach Górzna. Do 1659 roku władała nim rodzina Gostańskich, ale na mocy wyroków sadowych musiała przekazać cześć swego majątku rodzinie Sułowskich. W wyniku podziałów rodzinnych, około 1728 roku Górzno wraz z kilkoma wsiami „z dworami, lasami, polami, rzekami oraz długami na tych dobrach ciążącymi” przypadło najmłodszemu z synów Kazimierza Sułowskiego, chorążemu rawskiemu Kajetanowi. W 1791 roku właścicielem Górzna został hrabia Piotr Potocki, a po nim jego żona Katarzyna z Parysów. Po nich dziedzicami Górzna byli Żebrowscy, Szubalscy, Paliszewscy, a na koniec Wilkońscy. Piotr Wilkoński musiał na mocy ukazu uwłaszczeniowego oddać chłopom połowę swoich włości. Druga połowa była zagrożona licytacją, do której jednak nie doszło dzięki pieniądzom pochodzącym z uwłaszczeniowego odszkodowania. Groźba licytacji świadczyła o złym stanie ziemiańskiego majątku. Piotr Wilkoński zmienił jednak ten stan na lepsze. Dzięki pożyczce zaciągniętej w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim unowocześnił swój majątek. Założył m. in. oborę bydła zarodowego i zaczął uprawiać buraki cukrowe. Rozwój majątku w Górznie przerwała pierwsza wojna światowa. Działania z lat 1914 – 1917 tak zniszczyły majątek, że nigdy nie podniósł się już z upadku. W 1920 roku został wykupiony przez Powiatową Komisję Ziemską, a właścicielowi pozostała tylko resztówka. I tą jednak stracił po 1944 roku, gdy rządy objęła władza ludowa.
O ziemiańskiej przeszłości Górzna przypomina miejscowy dwór. Jego budowę zaczął prawdopodobnie w pierwszej połowie XVIII wieku Kazimierz Sułowski lub jego syn Kajetan. Nie wiemy jak wyglądał ten dawny dwór, bowiem remont obiektu, przeprowadzony pod koniec lat 50. ubiegłego wieku zatarł jego cechy stylowe. Z dawnego założenia dworskiego pozostał jednak piękny spichlerz. Nie zachował się jednak browar, który spłonął w 1912 roku oraz 10-hektarowy park, który szumiał dawnym właścicielom Górzna przechadzającym się wśród drzew i stawów.
O dawnych latach Górzna przypomina tez stojący w centrum miejscowości barokowy kościół z połowy XVIII wieku z interesującą piaskową chrzcielnicą, ufundowaną przez Krzysztofa Sułowskiego w 1668 roku i dzwonem kościelnym z 1763 roku, odlanym w gdańskim warsztacie Anthonych.
Grzegorz Welik
Wola Gułowska, Parafia Nawiedzenia NMPProboszcz o. Mieczysław Jankowski
Wikariusz o. Roman Dąbrowski
Wola Gułowska to wieś znana już w późnym średniowieczu. Do historii weszła w 1548 r., gdy Barbarze, żonie dziedzica Woli Gułowskiej Hieronima Rusieckiego ukazała się Matka Boska. Prosiła o wystawienie kaplicy w miejscu objawienia, co też Rusiecki niezwłocznie uczynił. Wkrótce też pojawił się wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem, który wsławił Wolę Gułowską licznymi uzdrowieniami. Obecnie obraz ten, namalowany jeszcze w czasach średniowiecza, a ozdobiony w 1982 r. papieskimi koronami, znajduje się w ołtarzu głównym kościoła w Woli Gułowskiej.
W XVII w. nowi właściciele Woli Gułowskiej z możnego rodu Krasińskich rozpoczęli budowę kościoła, a następnie połączonego z nim klasztoru. W 1633 r. zostali sprowadzeni do klasztoru karmelici trzewiczkowi z Krakowa. Kościół w Woli Gułowskiej otrzymał takie samo wezwanie jak karmelicka świątynia w Krakowie.
Ojcowie karmelici nie tylko zostali opiekunami sanktuarium w woli Gułowskiej, ale też utworzyli tutaj ośrodek wiary, kultury i oświaty. Przy klasztorze funkcjonował nowicjat i studium teologiczne.
Gdy nastał trudny dla Polski czas powstań i zaborów Wola Gułowska po raz kolejny mocno zaznaczyła swą obecność na kartach historii naszego kraju. W tutejszym klasztorze przebywał duchowy wódz Konfederacji Barskiej ojciec Marek Jandołowicz, który później został bohaterem dramatu Juliusza Słowackiego „Ksiądz Marek”. W czasie powstania listopadowego zakonnicy z Woli Gułowskiej udzielali pomocy wojskom gen. Antoniego Jankowskiego, który w czerwcu 1831 r. bił się z Rosjanami pod Łysobykami (obecnie Jeziorzany). Jeszcze mocniej zaakcentowali ojcowie swoją patriotyczną postawę w czasie powstania styczniowego, gdy w podziemiach klasztoru prowadzili skład broni i amunicji. Taka postawa zakonników z ojcem Atanazym Jadowskim na czele spowodowała represje ze strony władz. Klasztor skasowano w 1864 r., a sanktuarium objęli księża diecezjalni.
Wygnanie z Woli Gułowskiej zakonników nie zmieniło charakteru tego miejsca. Mało tego, po likwidacji przez władze carskie sanktuariów w Kodniu i Leśnej Podlaskiej, to właśnie Wola Gułowska przejęła ich rolę. Przybywały tu liczne pielgrzymki wiernych. Ci obrządku zachodniego przychodzili jawnie, natomiast grekokatolicy, czyli prześladowani podlascy unici musieli przychodzić przed oblicze cudownego obrazu potajemnie. Nie zawsze udawało im się dotrzeć do sanktuarium, bowiem carscy siepacze bacznie czuwali. Stąd nieprzypadkowo droga z Adamowa do Woli Gułowskiej, którą przemierzali unici zyskała miano „drogi krzyżowej unitów”, uświęconej ich krwią.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w 1924 r. karmelici trzewiczkowi wrócili do odebranego im 60 lat wcześniej klasztoru i znowu objęli opiekę nad sanktuarium.
O Woli Gułowskiej znowu stało się głośno w 1939 r. Miejscowość ta i okoliczne wsie stały się bowiem centrum zaciętych walk, które przeszły do historii jako bitwa pod Kockiem. Krwawe boje żołnierzy dowodzonej przez gen. Franciszka Kleeberga SGO „Polesie” toczyły się w samym klasztorze i w jego otoczeniu. Dziś o tamtych wydarzeniach z końca września i początku października 1939 r. przypominają groby, pomniki i tablice. W kruchcie kościoła w Woli Gułowskiej znajdują się tablice poświęcone ułanom z 2, 5 i 10 pułku, strzelcom konnym z 2 pułku, szwoleżerom z 3 pułku, poległym żołnierzom SGO „Polesie” i ich dowódcy gen. Kleebergowi.
Ostatnią wielką bitwę kampanii wrześniowej 1939 r. przypomina też pomnik na cmentarzu parafialnym, gdzie pochowano ponad stu polskich żołnierzy. W pomnik ten wkomponowano pocisk artyleryjski kalibru 155 mm, zaś w jego łusce umieszczono ziemie z pól bitewnych, gdzie walczyła SGO „Polesie”. Na cmentarzu w Woli Gułowskiej znajdujemy mogiły tych, którzy tu padli, i tych, którym nie dane było tu spocząć. Tak jest w przypadku zmarłego na emigracji w Londynie gen. Adama Eplera, dowódcy 60 Dywizji Piechoty. O wojnie nie pozwala zapomnieć także mauzoleum rodziny Mościckich, gdzie spoczywa m. in. poległy koło Jabłonia w walce z Rosjanami ppor. Bogdan Witold Mościcki, bratanek prezydenta RP.
Pomniki i tablice poświęcone bohaterom ostatniej wojny znajdziemy też we wsi i w szkole, zaś historię chwalebnej bitwy i jej bohaterów najlepiej poznawać w muzeum, które od lat przypomina i uczy o ofierze krwi, jaka Kleeberczycy złożyli za naszą Ojczyznę.
Wola Gułowska jest centralnym, ale nie jedynym miejscem w parafii, gdzie pamięta się o wydarzeniach sprzed lat. Na przykład w niedalekim Helenowie spoczywają polscy marynarze z Flotylli Pińskiej. Ich batalion szturmował 4 października Helenów w ogniu niemieckich karabinów maszynowych. 28 dzielnym marynarzy zostało w Helenowie na zawsze.
Dziś, w XXI w. podobnie jak przed laty odwiedzają Wole Gułowską rzesze pielgrzymów. Zachwycają się pięknem kościoła, wspominają bohaterów powstań i wojen, a ci najmłodsi maja okazję przeżyć dreszczyk emocji w mrocznych podziemiach.
Grzegorz Welik


Drukuj
Prześlij znajomemu
Zgłoś błąd
Archiwum
Cofnij






















Dodaj komentarz
"Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. RADIOPODLASIE.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.