Na antenie

Pasmo nocne

Zapraszamy na dużą dawkę muzyki, informacji i powtórkę najciekawszych audycji z dnia.
zobacz wszystkie

Takie czasy

Z pustymi rękami

foto
2019-08-19 06:04:00

Właśnie przebrzmiało święto Matki Bożej Zielnej. Pamiętam, że dzieckiem będąc nosiliśmy z babcią do kościoła na mszę, na tę okazję, przynajmniej kwiaty z przydomowego ogródka. Babcia mieszkała na przedmieściach Radomia i nie czuła się typowym rolnikiem wytwarzającym "owoce pracy rąk ludzkich" powszechnie rozumiane jako plony.

Jestem mieszczuchem i rzadko kiedy mobilizuję się, by przynieść bukiet lub wieniec w wyrazie wdzięczności do kościoła na to święto. Dlaczego? Bo nie czuję, by to były owoce mojej pracy. Jeszcze póki miałam małą działkę w Rodzinnych Ogrodach Działkowych wyraźnie czułam, że uprawiam warzywa, owoce i zioła, pielęgnuję kwiaty. Komponowałam wtedy bukiet symboliczny i niosłam. A teraz? Czy taki symbol miałby jeszcze sens?

Nauka wygłoszona podczas wieczornej mszy świętej w mojej parafii bardzo mi pomogła w podstawowym rozróżnieniu: czy to wypada, czy nie - tak się obnosić z zielenią, warzywem i kwieciem - gdy się jest typowym mieszczuchem. Otóż intencja jest prosta: to dziękczynienie za dobra, z których korzystam. Nie mylić z dożynkami, gdzie dziękują ci, którzy sami wyprodukowali.

W dziękczynieniu mogę zanieść to, co wyrosło mi na balkonie, a wiemy przecież, że na niektórych balkonach rosną prawdziwe ogrody: pomidorki winogronowe, szczypiorek, bazylia, cząber i mięta, nie wspominając o kwiatach. Znam ambitnych, którzy maja dobre plony piennych truskawek i poziomek na powierzchniach nie większych od bujanego fotela.

To co przyniosę nie musi być olbrzymie, to ma być symbol. Kapłan w mojej parafii mówił wręcz o wiązankach i wiankach. Pomyślałam więc o małych zwitkach splecionych z gałązek np. owocującej mirabelki, aronii i późnej porzeczki i wplecione w to kwiaty oraz zioła z elementami warzyw, jak natka pietruszki czy gałązeczka maciupkich pomidorków. Przecież zanosimy to, by zostało pobłogosławione, a potem zabieramy do domu. Tak naprawdę mamy tu same korzyści. Okazując tym drobnym gestem szacunek i wdzięczność, dostajemy je z powrotem wraz z błogosławieństwem.

I czego tu się wahać, bać albo wstydzić? Że też olśniło mnie po fakcie! Na przyszły rok przyniosę coś na kształt wianka ze wszystkich moich balkonowych upraw i jakiegoś elementu z rynku, z ogrodu znajomych i ...nawet dzikie śliwki z przydrożnego rowu, bo przecież tak naprawdę jestem wdzięczna za możliwość korzystania z tych wszystkich dóbr, nawet jeśli nie wytwarzam ich osobiście. A wy?

ps. Kasia Dobs
 

Festyn Rodzinny

22 września w Olszycu Szlacheckim odbędzie się festyn rodzinny więcej

Smaki Jesieni

22 września pod hasłem smaków odbędzie się święto plonów w Paprotni więcej
zobacz wszystkie