Przed pierwszym dzwonkiem
- 2009-08-13 13:38:29

Teraz już naprawdę nastała pora myślenia o szkole. Niektórzy uczniowie zaczęli kompletować podręczniki i przybory szkolne, a rodzice zaczynają myśleć o wyprawkach, plecakach czy tornistrach. Dziś sprawdzamy ile kosztuje wyprawka dla pierwszoklasisty oraz ile pieniędzy trzeba wydać na nowe podręczniki. Odwiedzimy kiermasze i sprawdzimy czy używane podręczniki cieszą się popularnością wśród uczniów.
.jpg)
JOLANTA KRASNOWSKA
Jak wynika z badań Centrum Badania Opinii Społecznej, mimo pierwszych symptomów kryzysu w ubiegłym roku Polacy przeznaczyli rekordową średnią sumę 619 zł na zakupy związane z rozpoczęciem roku szkolnego przez swoje pociechy. Za komplet podręczników dla jednego dziecka zapłacili 259 zł, a za przybory szkolne 115 zł.
Według CBOS ostatnie lata przyniosły zdecydowany wzrost wydatków na artykuły szkolne. Na wyposażenie jedynaka w podręczniki i przybory rodzice wyłożyli w ubiegłym roku 723 zł. To o 21% więcej niż w 2007 r. Okazuje się, że mimo kryzysu rodzice nie oszczędzają znacząco na kosztach edukacji swoich pociech. Dla sklepów papierniczych, księgarń, hipermarketów zapowiada się zatem kolejny rekordowy pod względem zysków rok.
Ile kosztuje wyprawka?
Książka czy ćwiczeniówka? Nowy plecak czy buty? Mazaki, a może kredki? I wreszcie: skąd na to wziąć? Takie pytania zadają sobie rodzice wyprawiający pociechy do szkoły.
Gdy podliczy się wszystkie wydatki, włos jeży się na głowie. W najgorszej sytuacji są rodzice pierwszoklasistów, którzy muszą się liczyć z wydatkiem rzędu 600-700 zł. - Nowy plecak, piórnik, strój sportowy, kapcie, przybory szkolne i podręczniki. To wszystko kosztuje - mówi Aleksandra Rowicka, mama pierwszoklasisty. Tym bardziej że dziecko idące do pierwszej klasy musi mieć nowe zestawy podręczników. Maluchy w nich piszą i rysują, więc nie ma mowy o „dziedziczeniu” po starszym rodzeństwie czy zakupach w antykwariacie. W dodatku podręczniki są bardzo drogie. Pani Aleksandra wyliczyła, że za komplet książek dla syna zapłaci około 300 zł. Nie mówiąc o pozostałych przyborach i tornistrze. Kobieta dostanie wprawdzie zwrot pieniążków za szkolne zakupy, ale będzie to zaledwie 150 zł. Na taką dotację mogą bowiem liczyć rodzice zgodnie z rządowym programem „Wyprawka szkolna 2009”. To niewiele, ale kwota ta z pewnością choć trochę załata dziurę w mocno nadwyrężonym zakupami domowym budżecie.
Spore wydatki czekają też rodziców starszych dzieci. Maria Radzikowska, mama Martyny i Mateusza, uczniów VI i V klasy szkoły podstawowej, praktycznie tylko towarzyszy swoim pociechom w zakupach. - Sami wybierają zeszyty czy przybory. Te, która ja bym kupiła, im się nie podobają, np. nie chcą zeszytów w twardych oprawach, bo razem z książkami są tak ciężkie, że trudno udźwignąć plecak - mówi pani Maria. Dodaje, że w tym roku udało jej się zaoszczędzić trochę grosza na podręcznikach. Mateusz będzie korzystał z części podręczników siostry, a Martyna - starszej koleżanki. Jednak resztę książek trzeba było dokupić - za 380 zł. Mama ma nadzieję, że na przybory wystarczy 250 zł. Tornister w hipermarkecie można kupić już za 22,90 zł. Plecaki są po 22-82 zł. Piórnik bez wyposażenia kosztuje 3,50-5 zł, wyposażony w kredki, flamastry, linijkę, temperówkę, ołówek i gumkę 14,99-22,90 zł. Za zeszyt 80-kartkowy trzeba zapłacić 1,99-2,19 zł, 60-kartkowy 0,59-2,99 zł, 32-kartkowy 0,99 zł, 16-kartkowy 0,19-0,49 zł. Komplet farb akwarelowych kosztuje 1,19-6, 49 zł, plakatowych 3,99-17,99 zł, cztery sztuki ołówków-3,89 zł.
Na tym nie zaoszczędzisz
O ile na podręcznikach i przyborach szkolnych można zaoszczędzić, o tyle na obowiązkowych opłatach raczej nie da się uszczknąć ani grosza. W większości szkół w regionie za komitet rodzicielski trzeba zapłacić około 100 zł rocznie, a za ubezpieczenie 50 zł. Warto pamiętać, że obejmuje ono także okres wakacji.
Wiele szkół oferuje również obiady. Kosztują one niewiele, bo od 2 do 4 zł. Ponadto korzystanie ze szkolnej stołówki pozwala uniknąć kupowania przez dzieci pączków, chipsów czy słodkich batonów, które - niestety - wciąż można nabyć w szkolnych sklepikach.
Przed rozpoczęciem roku szkolnego trzeba także pomyśleć o stroju galowym i kostiumie do wychowania fizycznego. We wszystkich, nawet markowych, sklepach można znaleźć tradycyjne ubrania w normalnej cenie. Stroje galowe kosztują od 30 do 100 zł. Królują: biel, granat, czerń i błękit. Kostium do WF-u również powinien być tradycyjny: czerwone lub czarne spodenki sportowe, biała koszulka, skarpetki i trampki. Cały komplet kosztuje około 60 zł.
Szkolne bajery
Dwadzieścia lat temu szczytem marzeń polskiego ucznia był oryginalny chiński piórnik z wyposażeniem i pachnąca gumka do ścierania. Dzisiaj sklepowe półki uginają się od markowych gadżetów, wśród których nie znajdziemy zwykłego 32-kartkowego zeszytu w kratkę. Każdy szanujący się uczeń wie bowiem, że tych kilkanaście spiętych kartek może powiedzieć więcej o człowieku niż niejedno wypracowanie. Dlatego najlepiej, aby wszystkie szkolne akcesoria opatrzone były modnym logo czy wizerunkiem ulubionej piosenkarki. Ich wybór jest tym większy, im bliżej do 1 września. - Ja patrzę na stronę praktyczną, moje dziecko tylko na wizualną. Jeśli na piórniku jest superwyścigówka, a w jego wnętrzu superszajs, to i tak nie zdołam przekonać synka, żeby odłożył go na półkę. Po pół roku piórnik nie nadaje się do użytku, a ja jestem zmuszona kupić następny - opowiada Agnieszka, mama 9-letniego Łukasza.
Co w tym roku cieszy się największą popularnością? Pierwszoklasiści marzą o plecakach i zeszytach z Barbie i Kubusiem Puchatkiem. Trzecioklasiści chcą Spidermena i Batmana. Na topie są też bohaterowie disneyowskich seriali i Czesio z „Włatców Móch”, a także postacie z filmu „High School Musical”.
Rodzice żalą się, że efektowne gadżety są o wiele droższe od tych tradycyjnych, nieopatrzonych twarzami znanych bohaterów masowej wyobraźni. Kupują jednak to, czego pociechy zapragną. Z jednej strony bowiem pamiętają czasy, kiedy sami chodzili do szkoły i obywali się bez tych wszystkich gadżetów. Z drugiej nie chcą narazić dziecka na „obciach”.
Czy ulegać naciskom swojej pociechy i kupować jej wymarzone, modne i koszmarnie drogie akcesoria szkolne?
- Dziecko lubi rzeczy ładne, kolorowe. Ponadto chęć identyfikacji z rówieśnikami jest niezwykle silna. Dlatego maluch, którego sytuacja materialna jest gorsza niż jego kolegów, może poczuć się w tej grupie trochę niekomfortowo. Musimy zatem wytłumaczyć dziecku, że na najdroższe rzeczy stać tylko niektórych. Ale nie zniechęcajmy mu marzeń - mówi Małgorzata Mielecka, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej przy ul. Kleeberga w Siedlcach. - Spróbujmy zatem znaleźć „złoty środek”, np. kupmy dziecku coś trendy, ale niedrogiego. Może to być drobiazg z jakiejś kolekcji. Warto jednak zachować zdrowy rozsądek - radzi.
M. Mielecka podkreśla również, że przed nowym rokiem każde dziecko przeżywa lęki, czuje obawę przed tym, co je czeka. Niestety, dzisiejsi rodzice często nie dostrzegają potrzeb emocjonalnych swoich pociech, nie mają czasu na rozmowę. - Wspólne zakupy mogą stać się doskonałym sposobem na spęczenie wspólnego czasu - uważa psycholog. - Kwestia wyprawki może więc stać się punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem o jego ulubionych bajkach, bohaterach. Można też zacząć mu tłumaczyć, że nadruki, logo nie są tak naprawdę ważne, a słono kosztują. Możemy mu zaproponować, że za zaoszczędzone pieniądze pójdziemy razem do kina albo na lody. Początek roku jest świetną okazją, by uczyć dziecko sztuki wyboru. Ta umiejętność przyda się mu również w dorosłym życiu - dodaje M. Mielecka.
WYIMEK
Okazuje się, że mimo kryzysu rodzice nie oszczędzają znacząco na kosztach edukacji swoich pociech. Dla sklepów papierniczych, księgarń, hipermarketów zapowiada się zatem kolejny rekordowy pod względem zysków rok.
Rodzice żalą się, że efektowne gadżety są o wiele droższe od tych tradycyjnych, nieopatrzonych twarzami znanych bohaterów masowej wyobraźni. Kupują jednak to, czego pociechy zapragną.
ELŻBIETA TRAWKOWSKA-BRYŁKA
PSYCHOLOG
Jednym z ważniejszych wydarzeń w życiu dziecka jest rozpoczęcie nauki. Instytucja szkoły zmienia tryb funkcjonowania pociechy, wprowadza ją w świat, w którym może poczuć się ona przestraszoną i niejednokrotnie nie potrafi poradzić sobie z nową sytuacją. Jak pomóc maluchowi przeżyć pierwsze dni w szkole?
Pierwsze dni w szkole to bardzo ważny moment w życiu każdego dziecka. Jednak pociechy różnie reagują na tę nową dla nich sytuację - jedne przystosowują się szybko, inne potrzebują więcej czasu. Dlatego każde dziecko trzeba traktować indywidualnie. Rodzice nie powinni bagatelizować problemów syna czy córki, a już na pewno nie wolno zmuszać ich siłą do pozostania w klasie (strasząc karą lub krytykować, porównując do innych, lepiej radzących sobie uczniów).
Na rynku dostępne są różne poradniki przeznaczone dla rodziców dzieci rozpoczynających edukację szkolną (np. książka autorstwa Magdaleny Rudnickiej pt: „Moje dziecko idzie do szkoły”). Warto skorzystać z takiej literatury, ponieważ na łamach książek poruszane są problemy, z jakimi może spotkać się dziecko rozpoczynające naukę w szkole oraz przedstawione sposoby radzenia sobie z nimi. Trzeba też pamiętać, że nie wszystko zależy od rodziców. Ważna jest również sama szkoła (nauczyciele, wychowawcy, koledzy z klasy) i dlatego, jeśli rodzice mają możliwość, to powinni wybrać taką placówkę (np. integracyjną), która spełnia ich oczekiwania i najlepiej odpowie na potrzeby dziecka.
W przypadku niektórych dzieci już od początku edukacji widać wyraźną niechęć do szkoły. Jak sobie radzić w takiej sytuacji?
Jak już wspomniałam, każde dziecko wymaga indywidualnego podejścia. Najważniejsze, aby rodzice znaleźli odpowiedź na pytanie, czym spowodowana jest ta niechęć. Czasami wystarczy szczera rozmowa z pociechą, a ona samo opowie nam, czego się boi, co jest dla niej trudne, co przeszkadza w zaakceptowaniu nauki. Jeśli niechęć do szkoły jest duża i dziecko mimo wsparcia rodziców nie potrafi przystosować się do zasad obowiązujących w klasie, należy zastanowić się, czy osiągnęło ono już stopień dojrzałości szkolnej. Zwykle w takiej sytuacji nauczyciel kieruje dziecko na badania do poradni psychologiczno-pedagogicznej.
Rodzicom zależy, by ich malec stał się we wszystkim świetny, przynosił do domu same piątki, nie sprawiał kłopotu - był powodem do dumy. Dla dzieci jest to często zadanie ponad siły. Nie zawsze też oczekiwania rodziców spotykają się z indywidualnymi możliwościami pociechy.
Tak, to prawda, że od chwili pójścia dziecka do szkoły zaczyna nabierać znaczenia ocena, czyli pochwała lub nagana za wyniki pracy, odrabianie lekcji w domu oraz zachowanie się na terenie szkoły. Dorośli często myślą, że maluch rozpoczynający edukację powinien stać się od razu pracowity, poważny, zmotywowany do nauki i jakby bardziej dojrzały. Ale on nadal pozostaje tym samym dzieckiem i dopiero musi nauczyć się właściwego zachowania w szkole. Stopnie i oceny, które dostaje, mają duży wpływ na rozwój jego osobowości (poczucie własnej wartości, postrzeganie siebie). Dlatego mądrzy rodzice powinni wspierać dziecko w rozwoju, aby zawsze miało ono poczucie, że jest wartościowym człowiekiem, niezależnie od tego, jakie przynosi stopnie. Tacy uczniowie, dzięki wsparciu rodziców i swojej pracy są w stanie osiągnąć w przyszłości dużo więcej niż ich zdolni, ale zaniedbani wychowawczo rówieśnicy.
Garwolin: szkolne wyprawki nieszczęściem rodzicówW stosunkowo taniej garwolińskiej księgarni „Krokus” podręczniki czekają na uczniów, a cena kompletów książek jest droższa niż w roku ubiegłym.
- Wyprawka do klasy I szkoły podstawowej kosztuje ok. 220 zł, razem z językiem angielskim. Sam zestaw język polski z matematyką, tj. w granicach 170 zł, czyli sam angielski w sumie kosztuje ok. 50 zł. Do pierwszej klasy gimnazjum w tej chwili są wymienione wszystkie podręczniki. Nowy zestaw kosztuje ok. 400 zł. Do tego dojdą jeszcze atlasy, wiec może to być ok. 450 zł - powiedziała Radiu Podlasie Grażyna Stępień, właścicielka księgarni w Garwolinie.
Od 200 do 450 zł kosztować będą w tym roku podręczniki dla jednego dziecka, ale to dopiero początek gorączki szkolnych zakupów. Ogółem wyprawka dla malucha pochłonąć może całą pensję, jeżeli ktoś pracuje na urzędniczym etacie.
- Trzeba przeznaczyć jedną pensję i jeszcze dołożyć. A gdzie opłaty? W tej chwili, z wyposażeniem do szkoły, jest tragedia. Człowiek się zaopatruje gdzie się da, gdzie najtaniej. Ten, kto ma pieniądze, to pojedzie i wyda tyle, na ile go stać. Do podręczników doliczyć trzeba zeszyty, bloki, kredki, plastelina, flamastry, teczka na kartki, worek, kapcie, plecak. Szorty trzeba kupić, bo teraz jest obowiązek, biała koszulka. To koszulka najtańsza niech będzie 5-10 zł, ale trzeba zajrzeć do wszystkich sklepów, bo ceny są różne. Białe koszulki są po 15 zł, spodenki - 12 itd. W sumie to jest koszt ok. 500 zł dla najmłodszego dziecka - wylicza pani Ewa, mieszkanka Garwolina.
Przy dwojgu lub trójce dzieci, to już rzeczywiście jest trudne. Dzieci z najuboższych rodzin mogą otrzymać dofinansowanie ze szkoły od 150 do 280 zł.
WJ/Garwolin
Siemiatycze: Ile kosztuje wyprawka szkolna?
Do końca wakacji pozostały już niespełna 3 tygodnie, nastał więc czas kupowania podręczników, przyborów szkolnych, plecaków, tornistrów i mnóstwa innych rzeczy niezbędnych każdemu uczniowi. Ile kosztuje wyprawka szkolna i ile pieniędzy trzeba wydać na nowe podręczniki doskonale wiedzą rodzice. Pani Agnieszka Olendzka z Siemiatycz ma swoje sposoby na zakup podręczników:
- Staram się zakupy książek rozłożyć w czasie, bo jest to duży wydatek. Pomimo tego, że na rynku jest bardzo dużo podręczników, to nie wszystkie można od razu kupić, bo nie są one dostępne w księgarniach, te najnowsze wydania często można kupić dopiero pod koniec sierpnia. Ponieważ jest to duży wydatek szukam możliwości zakupienia podręczników taniej.
Pewne oszczędności można uzyskać robiąc zakupy podczas promocji, ale nie tylko.
– Korzystałam z zakupów przez Internet. Różnica była ok. 30-40 zł. na zestawie podręczników. Poza tym trzeba się przypatrywać cenom w sklepach. Można kupić używane podręczniki lub je sprzedać - dodaje rozmówczyni i jak zauważa, bywa że na szkolnych zakupach w żaden sposób nie da się zaoszczędzić.
- W nauczaniu początkowym trzeba kupić nowy zestaw, który kosztuje ok.. 200 zł i tu nie da się zaoszczędzić. Najdroższe podręczniki są do języków obcych i nie da się go powtórnie wykorzystać - dodaje Pani Agnieszka, która ma czwórkę uczących się dzieci i zakupy książek stanowią poważny element domowego budżetu.
ABol/Siemiatycze
Siedlce: używane podręczniki kupię...
Do końca wakacji jeszcze daleko, ale niektórzy uczniowie już rozglądają się za szkolnymi podręcznikami. Ponieważ nowy komplet kosztuje od 400 do 700 złotych, wielu szuka potrzebnych tytułów na rynku wtórnym.
– Nawet 200-250 zł. o ile nie więcej można w ten sposób zaoszczędzić - mówi Grzegorz Młyński z siedleckiego Centrum Podręczników. Używane podręczniki można kupić nawet o 70% taniej w zależności od ich stanu.
Skompletowanie całego zestawu na rynku wtórnym nie zawsze jest możliwe.
- Średnio około 40% podręczników się dezaktualizuje. W tym roku jest taka sytuacja z I klasą gimnazjum gdzie wszystkie podręczniki będą nowe, oparte na nowej podstawie programowej – dodaje Grzegorz Młyński.
Jeśli nawet komuś uda się kupić większość podręczników z drugiej ręki, musi jeszcze zaopatrzyć się w nowe zeszyty ćwiczeń. Antykwariusze sprowadzają je czasem bezpośrednio od wydawców, by klient mógł je kupić razem z używanym podręcznikiem.
AB/Siedlce



Drukuj
Prześlij znajomemu
Zgłoś błąd
Archiwum
Cofnij






















Dodaj komentarz
"Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. RADIOPODLASIE.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.