Dzieci na sprzedaż
- 2009-08-19 10:46:09
Podejmujemy temat, który odbił się szerokim echem w mediach i dotyczy tzw. „surogatki”.
Sprawa dotyczy kobiety, która przyjmuje do swojej macicy zapłodnioną in vitro komórkę jajową innej kobiety, która sama nie może zajść w ciążę, bądź nie mogłaby donosić swojej ciąży. Rola matki zastępczej sprowadza się do donoszenia ciąży, urodzenia dziecka i oddania go biologicznym rodzicom. Chcemy Państwu pokazać problem z szerszej perspektywy.
Dziecko na sprzedaż? Towar do kupna? Wymiany? Wykorzystania?
Czy można wykorzystywać własne dzieci? Czy istnieje dziś takie zjawisko? Jak je rozumiemy? Odpowiedzi na te pytania szukała nasza korespondentka, Anna Kupińska.
Posłuchaj
Lekcje gry na pianinie i języków obcych. Rodzice coraz częściej zapisują dzieci od najmłodszych lat na zajęcia, które mają pomóc w ich rozwoju. Niestety często jednak zapominają o czasie wolnym i wypoczynku. W efekcie dzieci od najmłodszych lat są obciążone ponad miarę. O problemie – Sebastian Zimnicki.
Posłuchaj:
Dzisiaj podejmujemy temat tzw.,,surogatki” czyli kobiety, która przyjmuje do swojej macicy zapłodnioną in vitro komórkę jajową innej kobiety, która sama nie może zajść w ciążę bądź tej ciąży nie może donosić. Rola surogatki sprowadza się do donoszenia ciąży, urodzenia dziecka i oddania go biologicznym rodzicom oczywiście biorąc za to pieniądze. Sławek Karwowski pytał mieszkańców naszego regionu czy wiedzą kto to jest surogatka i co sądzą o takich praktykach.
Posłuchaj:
18.08.2009 - Dziecko na sprzedaż? Posłuchaj I części audycji "Rozmowy o... życiu".
Rozmawiają ks. bp Zbigniew Kiernikowski, Grzegorz Skwarek, psycholog Maria Jakimiuk, poseł Tadeusz Sławecki, dr Renata Matysiuk, oraz Beata Mucha i Małgorzata Borkowska.
Część 1.
część 2.
część 3.
cześć 4.
Z Jarosławe Gowinem - posłem Platformy Obywatelskiej, autorem pierwszego projektu ustawy biotycznej rozmawia Grzegorz Skwarek
Jeszcze nie tak dawno w mediach głośno było o surogatce, o pani która wynajęła się by urodzić dziecko bezdzietnemu małżeństwu. Biologiczną matka okazała się trzecia kobieta…
Sytuacja jest potrójnie złożona, dlatego że inna kobieta dala swoją komórkę jajową, inna po zapłodnieniu komórki jajowej urodziła dziecko, a jeszcze inna je wychowuje. Ta sytuacja pokazuje całe moralne splątania, a moim zdaniem moralną grozę towarzyszącą instytucjom matek surogatem, matek zastępczych. Moim zdaniem taka praktyka powinna być w Polsce całkowicie zakazana, dlatego że jest bardzo niebezpiecznym eksperymentem na naturze ludzkiej. Po pierwsze oznacza - moim przekonaniu - niewolnicze traktowania matki zastępczej. Ona jest kimś w rodzaju inkubatora opłacanego za urodzenie dziecka. Po drugie jest też całkowicie instrumentalnym podejściem do tego dziecka. Przecież w psychice tego dziecka zachodzą procesy, których nie znamy. Z całą pewnością tworzy się więź między nim, a kobietą, która nosi je w swoim łonie. Moim zdaniem przyzwolenie na instytucje matek zastępczych jest otwarciem puszki Pandory. Cala ta sytuacja przyczynia się do złożoności problematyki in vitro. Zabiegi sztucznego zapłodnienia są bardzo ryzykownym eksperymentem z punktu widzenia medycznego. Szanse powodzenia są tutaj minimalne, a przecież stawką w tej grze jest ludzkie życie. No i są tutaj kontrowersje moralne doskonale znane słuchaczom.
Kiedy Pan podejmuje dyskusje z tymi, którzy chcą nas przekonać do przyzwolenia na procedurę in vitro, czy ktokolwiek zauważa problem dziecka, konsekwencje dla jego psychiki, które mogą się pojawić w wyniku swobodnego stosowania tej metody?
Zwolennicy metody in vitro konsekwentnie kierują się zasadą prymatu interesu rodziców nad dobrem dziecka. Moim zdaniem, w polskim prawie i w polskiej tradycji moralnej, kulturowej i religijnej głęboko zakorzenione jest przekonanie, że powinniśmy się kierować przede wszystkim dobrem dziecka. Tak zresztą skonstruowana konsekwentnie jest ta ustawa komisji, która projekt przygotowała.
Przecież ci sami ludzie to werbalizowali, ale i autentycznie zaangażowani obrońcy dzieci przed przemocą, molestowaniem, wykorzystywaniem. Jest jakiś rozdźwięk pomiędzy argumentacją tych samych środowisk orędujących za nieograniczonym dopuszczeniem in vitro i obroną dzieci.
Moim zdaniem to pokazuje, że przynajmniej jeden z argumentów przemawiających czy branych pod uwagę przez zwolenników in vitro to jest taki argument natury ideologicznej. Chodzi o podważenie tradycyjnego modelu rodziny i tradycyjnej moralności osadzonej na chrześcijańskiej wizji osoby ludzkiej. Oczywiście są też motywy inne. Są motywy czasami szlachetne, bo to jest np. motyw troski o ludzi dotkniętych tragedią niepłodności, a czasami motywy niesłychanie przyziemne, mam na myśli takie, którymi kierują się firmy farmaceutyczne czy duże koncerny, które z metody in vitro czerpią gigantyczne zyski.
- Minister Czuma odnosząc się do przykładu z Łodzi, uznał, że wyczerpuje on znamiona karanego w Polsce handlu ludźmi, z drugiej strony kiedy zacząłem przeglądać Internet, to co mnie przeraziło to skala zjawiska. Właściwie dziś istnieją agencje pośredniczące w wynajmowaniu – przepraszam za wyrażenie - brzuchów matek. Czy państwo polskie zdaje sobie sprawę, że taki proceder jest uprawiany na nieokreśloną bliżej skalę?
No niestety, wokół spraw związanych z in vitro czy z tą instytucją matek-surogatek istnieje mnóstwo hipokryzji i mnóstwo tchórzostwa. Przez 20 lat niepodległej Polski nie znalazła się większość parlamentarna, która w jakikolwiek sposób uregulowałaby tę sprawę. Akurat jeśli chodzi o tę instytucję matek zastępczych – to kilka tygodni temu wszedł w życie przepis, który utrudnia tę procedurę, ale nie wyklucza jej. Utrudnia ją w tym sensie, że przesądza jednoznacznie, że matką w sensie prawnym jest kobieta, która urodziła dziecko. To zdecydowanie zwiększa ryzyko, z punktu widzenia tych par, które chciałyby wynająć taką matkę zastępczą, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jest to rozwiązanie niedoskonałe, że potrzebna jest nam wszechstronna ustawa bioetyczna, która będzie regulowała i kwestie zapłodnienia in vitro i kwestie matek zastępczych, których - podkreślam to jeszcze raz – powinien być zakaz takich praktyk, ale także szereg innych, bardzo złożonych problemów bioetycznych, np. kwestię klonowania człowieka, zarówno klonowania reprodukcyjnego, czyli powielania istoty ludzkiej, jak i klonowania terapeutycznego czyli tworzenia ludzkich embrionów po to, żeby dzięki pobranych z ich organów leczyć osoby dotknięte jakimiś chorobami. To są praktyki, które dzisiaj dzieją się w Polsce, to są potworne praktyki. Niestety wszyscy przez wiele lat przymykaliśmy na to oczy.
Panie Pośle należy się Panu wielki szacunek, że podjął Pan temat, bo dzięki temu mamy szansę dostrzec olbrzymi niezdefiniowany obszar potrzbujący natychmioastowego zakreslenia ram etyczno-prawnych z czym nikt sobie nawet nie próbował dawać rady. A tymczasem nie chodzi tu tylko o in vitro i problem matek zastępczych, ale i problem konsekwencji natury prawnej io psychologicznej dzieci, to jest też wspomniana sprawa klonowania i manipulacji genetycznych. Czy kiedy Pan podejmuje dyskusję choćby ze swoimi kolegami z partii, którzy mają inne poglądy, to spotyka się Pan z chocby z otwartością na zrozumienie skali problemów i czy nie ma Pan wrażenia, że ktoś na siłę chce dyskusję do metody in vitro, co jest dosyć medialne i łatwe do manipulowania uczyciami Jana Kowalskiego?
Najczęstszy jest odruch chowania głowy w piasek. Trzeba też powiedzieć, że w tej dziedzinie panuje w Polsce ogromna ignorancja. I powiedzmy sobie szczerze, ta ignorancja panuje również w Kościele. To są kwestie niesłychanie złożone od strony naukowej, nie mniej od tego jak rozstrzygniemy te tematy biotyczne zależeć będzie nie tylko kształt współczesnej cywilizacji, ale również przyszłość człowieczeństwa. Przecież już w Wielkiej Brytanii są wykonywane zabiegi tworzenia hybryd ludzko- zwierzęcych, więc można sobie wyobrazić, że w przyszłości samo pojęcie człowiek starci sens, bo w pulę genetyczną ludzi zostaną wbudowane jakieś geny zwierzęce czy roślinne. Ma pan redaktor rację, że te kwestie biotyczne są w Polsce na ogół redukowane do problemu zapłodnienia in vitro, problemu oczywiście ważnego, bo przecież chodzi o życie tych nienarodzonych dzieci, z drugiej strony o pewną tragedię niepłodności, której nawiasem mówiąc można zapobiegać innymi sposobami niż in vitro. Mam na myśli naprotechnologię. Mam też wrażenie, że trochę celowo nagłaśnia się tę problematykę zapłodnienia in vitro po to, żeby spychać takie problemy, gdzie można liczyć na zdecydowany opór społeczny. Mam tu na myśli chociażby te eksperymenty genetyczne na człowieku.
A jednocześnie nikt nie chce zobaczyć nawet w tej łódzkiej surogatce faktu, że zamiast uszczęśliwienia dwojga ludzi, którzy bardzo chcieli mieć dziecko, zamiast zaspokojenia materialnych potrzeb zastępczej matki wycenionych na 30 tys. złotych, zafundowano wszystkim piekło.
Najgorsze jest to co zafundowano temu dziecku. Ja nie zazdroszczę sędziom, którzy będą musieli podjąć decyzję dotyczącą przyszłości tego dziecka. Dla mnie rzeczą oczywistą jest to, że w sensie prawnym matką jest kobieta, która urodziła, a ojcem mężczyzna, który dostarczył swojej gamety. Kiedyś w przyszłości, kiedy ten chłopiec dowie się już jako dorosły mężczyzna, że ma co prawda jednego ojca ale i właściwie 3 matki, bo przecież w sensie genetycznym jego matką jest jeszcze inna osoba.
O takich sytuacjach warto mówić, bo tak naprawdę to one otwierają oczy Polakom, że to nie jest problem sprowadzający się tylko do być lub nie za in vitro, ale warto rozmawiać o konsekwencjach stosowania tej metody, które objawią się po miesiącu, roku, 18 latach i przez samo pojawienie dokonywać będę zniszczenia w psychice człowieka i jego rodziców. Tych przybranych i biologicznych.
Pod względem psychologicznym i pod względem moralnym dzisiaj już osiągnęły wiek dorosły dzieci, które przed laty urodziły się dzięki tej metodzie. Wiadomo, że w wielu przypadkach tam gdzie chodzi o zapłodnienie z użyciem komórek rozrodczych osoby trzeciej, dzisiaj ci dorośli ludzie przeżywają ogromny kryzys tożsamości. Nie wiedzą kim tak naprawdę są ich rodzice, nie wiedzą kim są oni sami. To jest straszliwa cena, jaką płacimy za eksperymenty, u których podłoża leżą często nawet szlachetne intencje, wyjście naprzeciw dramatowi tych par dotkniętych niepłodnością ale powinniśmy się wystrzegać takiego łatwego humanitaryzmu i takiej fałszywej litości. Bo cenę za ten zbyt łatwy humanitaryzm ponoszą, które urodziły się metodą in vitro i jeszcze liczniejszym dzieciom, które na skutek tej metody poniosły śmierć.
I niech to będzie memento naszej dzisiejszej rozmowy. Dziękuje Panu bardzo serdecznie.
- 1
- 2


Drukuj
Prześlij znajomemu
Zgłoś błąd
Archiwum
Cofnij






















Dodaj komentarz
"Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. RADIOPODLASIE.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Komentarze
Szanowna/y Pani/e
Po pierwsze żadeen z zamieszczonych tekstów czy materiałów nie upowaznia do tak agrsywnego tony wypowiedzi. Wręcz przeciwnie. Nie odnosimy się do żadnej opinii zwolenników procedury in vitro, nie uzywamy argumentów czy epitetów ad persona.
Po drugie. Rozmawiamy o in vitro bez zacietrzewienia, bez sugerowanego zaslepienia. Rozmawiamy o wszytskich aspektach. Nie zawężamy sztucznie dyskusji. Rozpatrujemy nasze przeciw i Wasze za. Korzystamy nei tylko z sumienia i rozumu ale i naukwoej wiedzy, badań ludzi profesjonalnie zajmujacych się teamtem. I zapewna ta wieloaspektowość i unikanie ideologizowania tak bardzo przeszkadza.
Po trzecie. Nie wpisujemy sie w tworzony na nasz temat stereotyp ciemnogrodzian. OTWOERAMY SIĘ NA ZYCIE równiez to powołane w wyniku procedury sprzecznej z naturą.
Po czwarte. Nikogo nie zmuszamy do adopcji zarodków, tym bardziej przeciwników KK jak Pan Pani raczy kąśliwie skracać.
Po pięte. Nie zamierzmy sie scigac z Panem Owsiakiem, ale gdyby nie ideologioczna niechęc to łatwo by Pan Pani odnotowała np Dzieło III Tysiąclecia, Wigilijne Dzieło Pomocy, codzinną pracę caritas i tysiące innych dzieł członków Kościoła, o ktorych nawet Pan J. Owsiak (Pana Pani autorytet) wypowiada się z uznaniem. inna sprawa to ilez to razy Państwo domaga się od KK zajęcia ludxmi potrzebującymi pomocy. Jakoś nie słychać w tym monecie protestów dlaczego to zakonnice mają sie opiekować ludźmi starszymi wyrzucanymi z domu lub dziećmi upośledzonymi. Gdzież są nasi przeciwnicy?
Po szóste. Polecam lekturę kokordatu.
Po siódme. Zaiste nie pojmuję co jak in vitro wyeliminuje problem niechcianych dzieci. To zbyt skomplikowane.
Po ósme. Dopuszczam, że moze Pani Pan mieć odmienne poglądy, ale używajmy argumentów a nie epitetów.
Kiedyś ktoś... niestety nie pamiętam kto, ani gdzie powiedział zdanie, które brzmiało mniej więcej tak: nauka z Bogiem jest nieograniczona, a bez Boga niszcząca. Eksperymenty na ludzkim życiu - to moim dzisiejsza wersja wieży Babel. Nigdy nie będziemy mądrzejsi od Pana Boga, a dotykanie tego, czy ingerowanie tam, gdzie gdzie nie mamy kompetencji nie może się skończyć dobrze! In vitro to bezapelacyjnie przykład niszczącej strony nauki i ewidentnym braku pokory człowieka, który nie może się pogodzić z tym, że nie jest doskonały.
jaka jest różnica pomiędzy urodzeniem dziecka , przez jedna kobietę, a wychowywanie przez rodzine zastępczą. A czy moralne jest zachowanie Państwa w stosunku do matki dziecka , które urodziło sie kaleką i pozostawienie jej z takim dzieckiem bez pomocy jaka powinna być udzielana przez odpowiednie słuzby społeczne. Nie sposób byc obojętnym na obrazki przekazywane przez program 2 TVP we wtorki. Pół biedy gdy dziecko jest małe, ale gdy ma juz 20 lat i wraz z matką mieszka na IV piętrze. czy ktoś interesuje sie gehenną jaką taka matka musi przeżywać kazdego dnia , każdej godziny dźwigając tak duże dziecko?. Co na ten temat mówia zasady etyki i moralnośći???