Na antenie

ŚWIAT LUDZKICH UCZUĆ

Rozmowy o tym co w sercu gra, co przemyka się w doświadczeniach życia, co tak często trudno wyrazić słowami i tematy wywołujące dużo emocji. Zapraszam cię do świata ludzkich uczuć - Anna Kaszczyc.
więcej
zobacz wszystkie

Wiara

69 rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Zygmunta Sajny

2009-09-17 07:46:37
Rys biograficzny błogosławionego Ks. Zygmunta Sajny.
Zygmunt Sajna urodził się 20 stycznia 1897 r. w Żurawlówce na Podlasiu, w parafii Huszlew. Rodzicami jego byli rolnicy Franciszek i Franciszka z domu Jarosz. Ojciec i matka należeli do praktykujących katolików, swoje dzieci wychowywali w atmosferze religijnej. Zygmunt miał pięcioro rodzeństwa.

obrazki z obłuczyn

Po ukończeniu gimnazjum w Siedlcach w 1918 r., bezpośrednio po zdaniu matury Zygmunt Sajna wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie. Był alumnem obowiązkowym i pracowitym. Sutannę założył 2 lutego 1919 r. W dniu obłóczyn otrzymał od kolegi obrazek pamiątkowy przedstawiający głowę Chrystusa w cierniowej koronie z napisem: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. Bierzmy stąd wzór jak trzeba kochać i cierpieć." W czasie studiów seminaryjnych Zygmunt Sajna przyjeżdżał na wakacje i święta z grupą najbiedniejszych kleryków, którym jego rodzina pomagała  materialnie, m.in. otrzymywali odzież, swetry wykonywane przez młodsze siostry Zygmunta.

Sajna-kleryk - po prawej

obrazki prymicyjne

Świecenia kapłańskie Zygmunt Sajna otrzymał w lutym 1924 r. Prymicję odprawił w rodzinnej parafii. Interesujące były motta na obrazkach prymicyj¬nych, które zamieścił prymicjant. Np. „Boże mój, wolę raczej umrzeć, aniżeli zgrzeszyć". „Oto idę, abym czynił, o Boże, wolę Twoją". „W prostocie i szczerości serca oddaje się dziś Tobie na sługę wiecznego". „Kto nie nosi krzyża swego i nie idzie za mną, nie może być moim uczniem". Te zawołania starał się Sługa Boży realizować w swoim życiu kapłańskim.
Krótko pracował jako wikariusz w parafii Babice.

Ze względu na zdolności został skierowany na studia do Rzymu (29 października 1924). Zamieszkał w Kolegium Polskim, studiował prawo na Uniwersytecie Gregoriańskim. Z powodu choroby płuc i serca, ks. Zygmunt przerwał studia w Rzymie w 1926 r. i wrócił do kraju ze stopniem licencjata prawa kanonicznego. Stan jego zdrowia wymagał odpoczynku i kuracji. Zamieszkał u sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Żył skromnie. W jednym z listów do rodziny pisał m.in.: ...Bardzo mi przykro, że muszę Wam odmówić pieniędzy na wycieczkę do Gdyni... Teraz mam tylko tyle, ze mi wystarcza na życie i nie wiem, czy będę mógł sam gdzieśkolwiek wyjechać na wypoczynek. A wypoczynek jest mi potrzebny, bo ze zdrowiem czuję się coraz to gorzej. Po kuracji i odpoczynku w Zakopanem zdrowie ks. Zygmunta uległo widocznej poprawie. Podjął więc pracę jako wikariusz w parafiach warszawskich: Antoniego Padewskiego na ul. Senatorskiej (1931-1932), św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży (1932-1935) i archikatedralnej św. Jana Chrzciciela (1935-1938). Jako duszpasterz wykazał wiele umiejętności w kontaktach z ludźmi. Docierał z pomocą materialną i duchową do najbiedniejszych. Kiedy dowiedział się, że pod dawnym mostem Kierbedzia żyją rodziny bezdomne, bez żadnej opieki duchowej, bez ślubu kościelnego, pospieszył im z pomocą. Przygotował ubogie dzieci do I Komunii św. oraz doprowadził 40 młodych par ubogich do sakramentu małżeństwa, obdarzając obrączkami ślubnymi i upominkami.

W grudniu 1938 r. ks. Zygmunt Sajna przeniesiony został przez kard. A. Kakowskiego na probostwo i dziekanię w Górze Kalwarii. Żył skromnie, był szczególnie wrażliwy na potrzeby bliźnich. Wyróżniał się gorliwością w służbie Bożej. Zasłynął jako dobry kaznodzieja i spowiednik. Z całą konsekwencją realizował swoje postanowienia podjęte w Seminarium Duchownym. Naśladował Chrystusa, od którego uczył się, jak „trzeba kochać i cierpieć". Był człowiekiem modlitwy. Kochał młodzież w której widział przyszłość Kościoła i Polski. Dbał o świątynię parafialną, interesował się wszystkimi zespołami parafialnymi.

Męczeństwo
Na stanowisku proboszcza i dziekana w Górze Kalwarii zastała go II wojna światowa i okupacja niemiecka. Jako dobry i gorliwy duszpasterz, nie opuścił swojej parafii. Przebaczał swoim wrogom z najbliższego otoczenia, którzy donosili na niego do władz niemieckich. Nie skorzystał z możliwości ucieczki. W kazaniach odważnie piętnował zbrodnie niemieckie, dokonywane na niewinnej ludności. W jednym z kazań (8.XII.1939) powiedział: Zapewniam Was w imię Boga Wszechmogącego, w imię Maryi Królowej Polski Niepokalanie Poczętej, iż przyjdzie czas, że smutek Wasz w radość się obróci. Najświętsza Dziewica Maryja ma Was w swej opiece, nie upadajcie na duchu, zaufajcie Jej.
Po wygłoszeniu tego kazania w styczniu 1940 r., na ks. Zygmunta Sajnę nałożono areszt domowy. Nie mógł opuszczać mieszkania, nie wolno mu było chodzić do kościoła, by spełniać funkcje kapłańskie.
Nadal nie chciał uciekać twierdząc, iż w niczym nie zawinił, a mówił tylko prawdę: o godności człowieka, o walce z ludobójstwem, o miłości do Ojczyzny. Przy tym dał sobie słowo kapłana, że nie opuści parafii i nie pozwoli, aby z jego przyczyny zostali rozstrzelani niewinni ludzie.

Z aresztu domowego przeniesiono go do Koszar Wojskowych, a następnie do zakładu dla starców w Górze Kalwarii. I tu namawiano go do ucieczki, ale stanowczo odmawiał. Nie chciał narażać innych ludzi na więzienie czy nawet na śmierć. W czasie uwięzienia zachowywał postawę wierności praw¬dzie Ewangelii, nie rozstawał się ze strojem kapłańskim, brewiarzem, różań¬cem. W kwietniu 1940 r. przewieziono go do Warszawy, do więzienia w Alei Szucha, a następnie do więzienia na Pawiaku. Za to, że był kapłanem, że chodził w sutannie i odważnie głosił Ewangelię, był bity, kopany, torturowany i katowany. Dowodem na to jest m.in. protokół z ekshumacji, przeprowadzonej 11 kwietnia 1946 r., w którym odnotowano: Znaki szczególne: Ksiądz. Włosy czarne. W górnej szczęce wszystkie ładne zęby. Czarne palto, kieszenie skośne, czarny sweter na drutach, z rękawami, pojedynczy ryż, sutanna, czarne spodnie na pasek, za kolanami spięte sprzączkami, czarne długie pończochy, czarne trzewiki nie żelowane, płócienna koszula i kalesony. Pektorał brązowy. Przyczyna zgonu: Rozstrzelany przez Niemców. Depozyty: Kawałek sutanny, palto, sweter, spodnie, pektorał, medaliki, papierki. Uwagi: Opaska na oczach. Rozbita dolna szczęka.
W więzieniu na Pawiaku ks. Zygmunt Sajna pocieszał braci, spowiadał, zachęcał do modlitwy i nadziei. Gdy opuszczał celę idąc na śmierć, udzielił współwięźniom błogosławieństwa i wypowiedział słowa pociechy, za co otrzymał od gestapowca kilka mocnych uderzeń pejczem. Na podstawie wspomnień więźniów Pawiaka wiadomo, że ks. Zygmunt Sajna udzielał Komunii św. w więzieniu, wykorzystując do tego hostie dostarczane przez łączników z zewnątrz. Kielich, z którego udzielał Komunii Św., znajduje się obecnie w skarbcu w Częstochowie.

A oto wyjątki z zaświadczenia Muzeum Więzienia „Pawiak" na temat postawy kapłańskiej ks. Z. Sajny podczas pobytu w więzieniu.
Ks. Zygmunt Sajna... dziekan i proboszcz parafii w Górze Kalwarii k. Warszawy. Po wygłoszeniu kazania potępiającego zbrodnie w Wawrze z 26/27.XII. 1939 r., dokonaną przez oddział policji niemieckiej na niewinnych i bezbronnych mieszkańcach Wawra, miał zastosowany areszt domowy... Ksiądz zdawał sobie sprawę z grożącego niebezpieczeństwa, lecz nie zawahał się w czasach pogardy głosić prawdy i stać w obronie eksterminacji ludności polskiej. I swym bohaterskim czynem w pełni zasłużył sobie na szacunek i uznanie Kościoła i Ojczyzny. A ponadto, jako kapłan-więzień, służył więźniom Pawiaka, niosąc im pocieszenie religijne i pokrzepienie ducha. Lecz posługi te odbywały się potajemnie, gdyż praktyki religijne od 1940 roku były surowo zakazane i tępione brutalnie przez niemieckie władze więzienne. Dnia 17.IX.1940 r. ksiądz stracił życie, rozstrzelany w egzekucji 200 więźniów, w tym 20 kobiet w Palmirach. Był to akt odwetu za zastrzelenie gestapowca Bereutera, choć żadna z ofiar nie była związana z wypadkiem przy ulicy Lwowskiej.
Rankiem 17 września 1940 r. ks. Zygmunt Sajna z grupą 200 osób został przewieziony do lasów w Palmirach, gdzie wszystkich rozstrzelano około godz. 9 rano. Świadkami tego wydarzenia byli Józef Pamięta i Piotr Fijoł, którzy z ukrycia obserwowali egzekucję. 17 września 1940 r. dwaj mieszkańcy wsi Pociecha położonej w pobliżu polany śmierci w Palmirach - Józef Pamięta i Piotr Fijoł - poszli wczesnym rankiem na grzyby. Około godz. 9-tej posłyszeli głosy zbliżającej się gromady ludzi, a potem płacz, jęki i krzyki kobiet: O Jezu. Pamięta i Fijol zbliżyli się na odległość 100 metrów, głosy i krzyki stały się donioślejsze. Przebijał jakiś głos przemawiający do wszystkich, ale pomimo bliskiej odległości nic zrozumieć nie mogli z powodu lamentowania kobiet. Robiło to wrażenie, że ktoś ich żegna... Rzucili się na ziemię za torem XIX i słuchali, co dalej będzie. Kule padały koło nich, leciały w stronę Palmir. Salwy wciąż padały. Ofiary grupami były przyprowadzane z samochodów stojących na szosie... Nazajutrz przyszli obejrzeć miejsce kaźni. Doły, które widzieli parę dni przedtem były teraz zamaskowane igliwiem, jałowcem i gdyby ktoś nie widział poprzednio wykopanych dołów w tym miejscu, nic by rozpoznać nie mógł.

W krzakach ukryty był trzeci świadek, gajowy Piotr Herbański, który przez lornetkę obserwował rozstrzeliwanie. Według jego relacji, wyróżniający się wzrostem kapłan w sutannie przemawiał i uczynił znak krzyża. Później, po wojnie Herbański dowiedział się, że był to ks. Zygmunt Sajna.
Dnia 11 kwietnia 1946 r. dokonano ekshumacji wspólnej mogiły rozstrzelanych 17 listopada 1940 r. Zwłoki ks. Zygmunta Sajny rozpoznała jego siostra Maria Zyta Sajna loretanka. Rozpoznała także monogram księdza wyszyty na chusteczce. Po przeprowadzeniu ekshumacji, ciało ks. Zygmunta Sajny złożono we wspólnej mogile na cmentarzu w Palmirach, stawiając każdemu straconemu krzyż.

Oprac. Ks. Ludwik Królik